sobota, 4 stycznia 2014

Rodział 1

* Następnego dnia *
Rano obudziłam się po dość udanym wyjściu z Maxem, moje myśli szybko obczaiły wczorajszy wieczór i przystojnego chłopaka, którego poznałam. Rozejrzałam się po łóżku w poszukiwaniu mojego białego iPhone. Szybko spojrzałam która jest godzina : 14,49. Serioo aż tyle spałam !? Szybko zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki. Po wykonaniu wszystkich porannych czynności założyłam na siebie szarą bluzę  i legginsy ponieważ nie miałam zamiaru nigdzie wychodzić. Zeszłam do kuchni nalałam sobie szklankę wody i wyjęłam jogurt z lodówki. Nie uwierzycie ale serio byłam wciąż zmęczona! Wsadziłam łyżeczkę i szklankę do zmywarki, cicho westchnęłam oraz poszłam do salonu. Rozwaliłam się na kanapie i włączyłam telewizor w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego, zabijającego nudę i nie wymagającego myślenia programu. Skakałam z kanału na kanał ale nic nie znalazłam zrezygnowana włączyłam eskę i złapałam mój telefon. Szybko napisałam i wysłałam wiadomość do Maxa : 
Cześć Skarbie :* Jak się czujesz po wczorajszej imperezie ? Nie dokucza Ci kac? :D
Wybuchłam śmiechem przypominając sobie naszą małą rywalizację na podrywanie tego chłopaka, Davida. A właśnie mam jego numer! A co mi szkodzi? Zadzwonię do niego, uśmiechnęłam się i  wyjęłam z torebki karteczkę z numerem chłopaka. Zapisałam numer w telefonie i zadzwoniłam. Eh, nie odbiera... Położyłam telefon na szklanej ławie i zaczęłam bez sensu wpatrywać się w teledysk  Katy Perry do piosenki  E.T zdecydowanie beznadziejny... Westchnęłam z irytacji serio nudzi mi się, może pójdę na zakupy? W sumie muszę kupić sobie nową sukienkę i jakieś buty, dawno nie byłam na zakupach. Zadowolona z pomysłu wzięłam telefon i ruszyłam na górę, do sypialni weszłam i otworzyłam szafę wybrałam dżinsowe rurki, czarną bokserkę i na to rozpinaną szarą bluzę, do tego założyłam czarno fioletowe trampki, włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Wzięłam moja ulubioną torebkę a w niej błyszczyk, telefon, portfel,  gumy do żucia, klucze i kilka innych drobiazgów. Wyszłam z domu i zamknęłam drzwi. Wzięłam swój samochód z garażu i wyjechałam. Po około 40 minutach udało mi się dojechać i znaleźć miejsce parkingowe pod jednym z moich ulubionych sklepów z ubraniami. Zdecydowanym krokiem weszłam do butiku i powiedziałam,, Dzień Dobry" do miłej pracownicy sklepu. Podeszłam do jednego z długich wieszaków i zaczęłam przeglądać sukienki wiszące na nim. Spodobała mi się granatowa bombka ale stwierdziłam że nie miałabym gdzie w niej chodzić, po kilkunastu minutach poszukiwań znalazłam ideał! Kremowa sukienka, rozszerzana od pasa zakończona koronkami. Przymierzyłam ją. Taaak, śliczna.... Oczy same świeciły mi się na myśl że mogłabym pójść gdzieś w tej śliczności. Zdjęłam ją i podeszłam do kasy, szybko zapłaciłam i szczęśliwa wyszłam z butiku. Postanowiłam pojechać jeszcze do centrum handlowego. Połaziłam trochę po sklepach kupiłam sobie 2 pary ślicznych szpilek, czarną spódnicę w stylu glam rocka, białą koronkową bluzkę, żółty lakier do paznokci, dżinsowe szorty i czarną luźną bluzę. Już miałam wychodzić  z galerii kiedy coś, a raczej ktoś przykuł moja uwagę, zobaczyłam Maxa spacerującego razem z jakimś przystojniakiem. No ładnie chyba już wiem dlaczego mi nie odpisuje. Uśmiechnęłam się na myśl że może nareszcie znajdzie kogoś kto go na prawdę pokocha. Wyszłam z galerii i napisałam mu krótkiego smsa :
Ale dupa skarbie *.*
Zaśmiałam się z mojego infantylizmu, chciałam wyłączyć już telefon kiedy mój wzrok przyciągnął nie odebrany sms od Davida, szybko go otworzyłam i przeczytałam:
Cześć Ślicznotko, widzę że jednak postanowiłaś się do mnie odezwać. Masz ochotę dzisiaj około 20  wyjść na lody, w parku nie daleko wczorajszego klubu? ;)
Uśmiechnęłam się, i delikatnie zagryzłam dolną wargę. Odpisałam kierując się do mojego czarnego Mercedesa, pewnie wiele osób zastanawia się skąd mam własny piękny i duży dom, samochód i tyle kasy. Moi rodzice przed wypadkiem samochodowym, w którym zginęli odkładali na moją przyszłość dużo pieniędzy. Mieli dobre pace więc nie sprawiało im to problemu, ich dom był zapisany na mnie więc po wyjściu z domu dziecka nie musiałam martwić się o kasę i dom ale wiem że dużo osób ma milion razy gorszy los niż ja, więc staram się pomagać jak tylko mogę. Spojrzałam na ekranik wiadomości i ją wysłałam :
No jasne że mam ochotę :D To widzimy się dzisiaj, papa :* 
Po 20-minutowej drodze do domu, od razu poszłam do sypialni żeby wybrać ciuchy na spotkanie. Postanowiłam się streszczać bo była już 18, 30 wybrałam legginsy, z kieszonkami w kolorze khaki, luźną, kremową bluzkę i szpilki tego samego koloru, szybko wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy. Ubrałam się w naszykowane ubrania, włosy spięłam w luźnego koka na czubku głowy i zrobiłam delikatny makijaż. Wzięłam moją torebkę pod kolor spodni a w niej najpotrzebniejsze rzeczy i po chwili byłam na miejscu. Rozejrzałam się po parku w poszukiwaniu chłopaka kiedy poczułam czyjeś dłonie na mojej talii, obróciłam się i zobaczyłam Davida.
- Cześć Danielle, ładnie wyglądasz - powiedział uśmiechając się łobuzersko.
- Siema, dziękuję. Ty też wyglądasz nieźle  - szybko odpowiedziałam, śmiejąc się i ogarniając go z góry na dół. Mm wyglądał na prawdę pociągająco. Uśmiechnęłam się łobuzersko i spojrzałam mu w oczy  - To co idziemy na te lody ?
- Jasne - Złapał mnie za rękę i zaczęliśmy iść w stronę jakiejś  budki z lodami. Szybko łapię dobre kontakty z ludźmi więc szczególnie mi nie przeszkadzała taka bliskość. Park był na prawdę piękny, ciemny i tajemniczy. Spojrzałam kątem oka na chłopaka idącego obok mnie. Zastanawiało mnie jego wczorajsze zachowanie, ale jednocześnie coś mnie do niego przyciągało. Postanowiłam poznać go lepiej.
- Dav, ile ty masz właściwie lat? - Uśmiechnęłam się wesoło.
- 22, czemu w ogóle pytasz ?...
- Serio ? Wyglądasz jak... hym  no nie wiem ...
- Jak młody bóg ?
-  Próbował mi podpowiedzieć na co spojrzałam na niego jak na debila a on wybuchł śmiechem. Po nie całej minucie byliśmy przy budce na lody.
- No więc Ślicznotko jakiego chcesz loda?
 - Spojrzał na mnie i znacząco zrobił tak zwane brewki, postanowiłam się z nim troszeczkę podroczyć. Uśmiechnęłam się na samą myśl, bo wiem że umiem doprowadzać chłopców do szału. Przygryzłam wargę .
- Hymm chyba śmietankowego. A Ty jakiego bierzesz ?
- Czekoladowego oczywiście.
- Odpowiedział, uśmiechając się jakby  to była najoczywistsza rzecz na całym świecie. Lubi czekoladę, trzeba zapamiętać.
* David's POV*
Podałem Danielle jej loda  i wziąłem swojego. Polizałem go ale zwróciłem uwagę na dziewczynę, która zmysłowo, nie zwracając na mnie uwagi i patrząc się w jakiś punkt daleko za mną oblizywała swojego loda. Kurwa jaka ona jest ładna... Jakby Carmen dowiedziała się że tu jestem to by mnie chyba zajebała ale na szczęście mam Willa. Starałem się nie zwracać uwagi na ruchy języka i biust Dan. Ale kurwa....  Mimowolnie oblizałem swoje wargi na co na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, a jednak prowokuje mnie. Dobra możemy się i tak bawić. Pomyślałemuśmiechając się w głowie.
- Hym Dan chodźmy stąd.
- Gdzie chcesz iść, tu jest bardzo wygodnie ?
- Na spacer. - Powiedziałem z tajemniczym uśmiechem, dziewczyna wstała, złapałem ją za rękę i zaczęliśmy iść w stronę fontann. Ja już kończyłem jeść swojego loda ale Danielle była wciąż w połowie. Rozmawialiśmy o jakiś bzdurach wliczając w to komentowanie butów innych ludzi, Dan komentowała krótkie spódniczki lasek przechodzących obok nas i kręcących tyłkami jakby kręciły hullahopem. Kiedy doszliśmy do jednej z fontann ja już zjadłem całego loda i przyglądałem się jedzącej loda Danielle. Usiadłem na jednej z ławeczek a dziewczynę posadziłem sobie na kolanach twierdząc ławka jest zimna i że się przeziębi czym ją chyba rozbawiłem bo zaczęła się strasznie śmiać. No co nie moja wina że tak mnie pociągała... Kiedy i ona skończyła jeść swojego loda postanowiłem odprowadzić ją do samochodu żeby nic się jej nie stało. Sam zdziwiłem się swoim zachowaniem bo nigdy nie przejmowałem się żadną laską no chyba że Carmen ale to już z całkiem innego powodu...Gdy była już przy swoim samochodzie pocałowałem ją sam nie wiem dlaczego. Przycisnąłem ją do samochodu i objąłem w talii. Zdziwiłem się kiedy dziewczyna odwzajemnia pocałunek z taką samą siłą, wkrótce nasze języki walczyły o dominację, poczułem że dziewczyna uśmiecha się przez pocałunek. Pewnie poszlibyśmy krok dalej gdyby nie mój pierdolony telefon który zaczął dzwonić. Oderwałem się od Danielle żeby zobaczyć kto dzwoni i skrzywiłem się kiedy zobaczyłem że to Carmen. Kurwa czy ona zawsze musi wszystko psuć ?! Skrzywiłem się i wyszeptałem do Dan ciche ,, Przepraszam, na prawdę muszę odebrać, zaczekaj chwilę " i odszedłem kilkanaście kroków.  Odebrałem telefon i usłyszałem okropny głos Carm.
- Czego chcesz Carmen?! Nie mogłaś kurwa napisać smsa?! - odpowiedziałem nieźle już na nią wkurzony.
- David nie odzywaj się tak do mnie, dzwonię bo masz kupić mleko dla Mii.
- I dlatego kurwa do mnie dzwonisz?! Po pierdolone mleko ?! - Prawie krzyczałem i myślałem że chyba coś rozwalę, rozłączyłem się i odwróciłem spojrzałem w miejsce gdzie stał samochód Dan, właśnie stał.... Nie było już ani samochodu ani dziewczyny....

-----------------
Cześć  :D I jest rozdział 1, jak wam się podoba ? :D Wracamy z Cappy do pisania tego bloga i już go nie zostawiamy :D Jeżeli wam się spodoba to polecajcie, proszę i zostawiajcie komentarze ( nawet jak się nie podoba ;) ) a i małe info:  Notki będą nie częściej ( no może wyjątkowo :D ) niż raz na 2 tygodnie !
Frania <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz