sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 3

* Następnego dnia * 
Obudziłam się o 10, szybko wstałam i udałam się do toalety. Wzięłam szybki prysznic, na bieliznę założyłam  szlafrok  i zeszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę żeby wybrać sobie coś do jedzenia. Spojrzałam zawiedziona - znowu zapomniałam zrobić zakupów, miałam iść do sypialni po jakieś ubrania, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Przeczesałam dłońmi wilgotne jeszcze włosy i poszłam je otworzyć .
Zaskoczona zobaczyłam Maxa trzymającego w jednej ręce siatki z zakupami a w drugiej... brązową  torbę ? 
- Cześć - wyjąkałam, przytulając Maxa - em co ty tutaj robisz z torbą? Aaa wejdź do środka - powiedziałam zaskoczona i się lekko uśmiechnęłam. 
- Opowiem ci wszystko przy śniadaniu bo pewnie znowu nie zrobiłaś zakupów, okey?- Spojrzał na mnie lekko zirytowany ale też smutno uśmiechnięty i wszedł za mną do środka. Coś się musiało stać bo on rzadko się tak zachowuje. Poszliśmy do kuchni, zrobiłam nam herbatę i  kanapki z produktów które kupił Max. Tak, on częściej robi zakupy dla mnie niż ja sama kiedyś będę musiała się mu za to wszystko odwdzięczyć. Siedliśmy i zaczęłam rozmowę. 
- Max co się stało? Jesteś jakiś smutny dzisiaj? - mówiłam między gryzami pysznej kanapki z ogórkiem, sałatą i jakąś wędliną. Spojrzałam na zdenerwowanego chłopaka. - Em, Dan pamiętasz Nikołaja?  Mojego byłego chłopaka... Mieliśmy  ostatnio trochę problemów...
- Jak to byłego ?! - Wykrzyknęłam na cały dom mocno zaskoczona. - Dlaczego nic mi nie powiedziałeś ?! Ee to ten chłopak, z którym cię widziałam nie był tylko przyjacielem ? Nic nie rozumiem, Przecież by...
- Danielle zamknij się już! - Spojrzał na mnie groźnie a potem znowu przemówił ale już spokojniej. Dziękuję a teraz słuchaj. Nie układało nam się już  jakiś czas, około dwóch tygodni temu zerwaliśmy. Niby wszystko miało być tak jak wcześniej tyle że nie jesteśmy razem, ale wczoraj powiedział mi że mam się wyprowadzić bo jakiś tam jego nowy "przyjaciel" się wprowadza. Dał mi czas do dzisiaj rano i po prostu nie mam gdzie się podziać... Pomyślałem że mógłbym  się u ciebie zatrzymać na trochę? - spojrzał na mnie niepewnie, nerwowo zagryzając dolną wargę.
- Max teraz zamieszkasz ze mną !!! - krzyknęłam mega szczęśliwa, podbiegłam do niego i  mocno przytuliłam, siadając mu na kolanach i zarzucając  mu ręce na szyję. 
- Dan ty nie żartujesz? Mogę? Dziękuję!!! - mocno się przytulając siedzieliśmy tak jeszcze chwilę potem dokończyliśmy posiłek i poszliśmy do nowej sypialni Maxa, która miała być w pokoju którego nie używałam, jak jeszcze żyli moi rodzice znajdował się tam pokój zabaw. No wiecie, był duży, fantazyjnie urządzony i miałam tam swój mały, szczęśliwy świat, moja mama bardzo nalegała na takie miejsce bo sypialnia jest do spania ewentualnie uczenia się. Był w kolorze niebieskim więc będziemy musieli pomalować ściany żeby Max dobrze się tu czuł, ubrałam się, umyłam zęby, przejechałam błyszczykiem po ustach i postanowiliśmy pojechać  po resztę jego rzeczy. Czas minął szybko na rozpakowywaniu rzeczy Maxa i w miarę możliwości  ich rozpakowaniu, a kiedy spojrzałam na zegarek była już prawie 17.30.
- Max!!! Idziemy na spacer do parku?! - Wydarłam się do niego z łazienki, czesząc moje cholerne włosy, które co chwili trzeba było poprawiać bo wydawały się jakby żyć swoim życiem nie licząc się z moim zdaniem.
- Jasne, ale ubierz się ciepło. ..  - Odpowiedział mój przyjaciel stojąc w drzwiach łazienki z bezczelnym uśmiechem . Ugh dlaczego on zawsze martwi się o mnie bardziej niż o siebie? Przecież umiem sama o siebie doskonale zadbać...
- Dobrze mamusiu... - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem. Na czarne  rurki i obcisły żółty  top założyłam szarą odrobinę za dużą bluzę i czarne vansy. Kiedy byłam już gotowa zeszłam do salonu gdzie czekał na mnie rozwalony na kanapie Max ubrany w czerwone rurki, biały luźny podkoszulek, jakieś czarne buty i skórzaną kurtkę. Do tylnej kieszeni moich spodni włożyłam telefon i trochę pieniędzy. Dzisiaj postawiłam na naturalność więc przeciągnęłam tylko błyszczykiem po moich wargach.
- Idziemy? - Po około 10 minutach spacerowaliśmy już alejkami naszego ulubionego parku, zresztą to właśnie tutaj poznaliśmy się jakieś 4 lata temu, kiedy Max próbował złapać baloniki jakiegoś dzieciaka. Pamiętam do dzisiaj widok przystojnego chłopaka biegnącego za dwoma czerwonymi balonikami, potem jakoś na mnie wpadł, spotkaliśmy się kilka razy nawet miałam nadzieję że może między nami coś będzie - dzisiaj wydaje mi się to okropnie zabawne.  Skręciliśmy w stronę fontann i usiedliśmy na murku jednej z nich, o tej porze większość osób spacerujących stanowiły klejące się do siebie pary, nastolatkowie palący i pijący uważający się pewnie za mega dojrzałych  lub starsi ludzie z psami na spacerach.
- Max, skarbie pamiętasz jak goniłeś te baloniki po parku?  - zaczęłam droczyć się z chłopakiem na co jego policzki zareagowały słodką czerwienią co wywołało u mnie nieopanowany atak śmiechu on tak rzadko się czerwieni... Po jakiś 30 minutach siedzenia, śmiania się, rozmawiania i komentowania tyłków niektórych chłopców postanowiliśmy powoli się zbierać bo mieliśmy ochotę jeszcze obejrzeć jakąś fajną komedię. Wstając  niechcący popchnęłam Maxa do fontanny, ale na szczęście udało  mu się nie wpaść, no może częściowo... Co wywołało u mnie nowy atak głupawki.  Złapałam go za rękę dla naszego wspólnego bezpieczeństwa i ruszyliśmy w stronę brzozowej alejki, która jest naprawdę piękna. Uwielbiam ją. Głęboko wciągnęłam powietrze, co wywołało miły efekt w moich nozdrzach. Słońce powoli skłaniało się do zachodu co nadawało temu miejscu niesamowity klimat, w takich chwilach miałam ochotę rozwalić się na kocu i żeby żadna siła nie była w stanie mnie z niego ściągnąć. Po około 700 metrach zauważyłam znajomą, przystojną twarz to był David z ... z dzieckiem ?! Otworzyłam szeroko oczy, no ale może to siostrzenica czy ktoś. Pociągnęłam Maxa za rękę i podeszłam do Dava.
- Hej David - spojrzałam na niego wesoło, na co chyba troszkę się speszył.- To była twoja tajemnica ?! Że opiekujesz się dziećmi? - Wybuchłam śmiechem, patrząc na zmieszanego Davida, małą dziewczynkę którą trzymał na rękach i nic nie rozumiejącego Maxa. Po chwili usłyszałam nerwowy śmiech chłopaka.
- Eee tak to jest Mia, moja mała sio... -  Brunet nie był w stanie dokończyć bo dziecko z niewinnym uśmiechem wyciągnęło swoje malutkie rączki w stronę jego twarzy i wyszeptało jedno słowo które całkowicie mnie zszokowało, którego nigdy bym się nie spodziewała... "Tato...". To słowo rozbrzmiewało w moich uszach raz po raz, zamrugałam lekko zszokowana ale to co się wydarzyło po chwili całkowicie mnie załamało zza wózka wyłoniła się młoda, piękna kobieta z butelką mleka.
- David, kochanie spotkałeś znajomych? Przedstawisz nas sobie? - Spojrzała zaciekawiona na mnie i na Maxa, przejeżdżając kciukiem po policzku Davida. Spojrzałam prosto w jego oczy i z łzami w oczach odeszłam...
--------------------


 No to zacznę od tego że przepraszam  że taki krótki rozdział, nudny i do dupy. :( Ale na pocieszenie powiem że się starałam :D
 Pewnie Cappy napisze lepszy może być on za 2/ 3 tygodnie.
Ah no i jak wam się podoba tajemnica Davida?  :D Pierwowzór miał być troszkę inny no ale wyszło jak wyszło jestem z siebie dumna że w ogóle napisałam cokolwiek. Pozdrawiam Frania <3 Dobranoc.
Liczę na szczere komentarze. 

sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 2.

Weszłam do domu, zatrzaskując za sobą mocno drzwi. Oparłam się o nie i przymknęłam powieki, wspominając pocałunek z przed niecałej godziny. To było coś, dawno nie całowałam się tak namiętnie z chłopakiem. A David? David całował wyśmienicie, on był cały wyśmienity - zaśmiałam się w myślach ze swojego podekscytowania takim zwykłym chłopakiem. Chociaż gdy tak racjonalnie pomyśleć, to nawet nie mam u niego szans. Wygląda na to, że on lubi tylko jednorazowe przygody i do tego coś ukrywa, więc raczej powinnam go wyrzucić ze swoich myśli. Tak by było lepiej.
Zdjęłam z siebie kurtkę, rzucając ją obok na wieszak i ściągnęłam również czarne tenisówki, które odstawiłam do szafki. Udałam się prosto do kuchni, aby coś zjeść. Nie będę ukrywać, ale jestem strasznym łakomczuchem i nic na to nie poradzę. Otworzyłam szafkę gdzie najczęściej znajdowały się słodycze i tym razem również tam były. Wyciągnęłam z niej paczkę chipsów i wsypałam je do miski, do szklanki nalałam sobie jeszcze soku jabłkowego i udałam się do salonu w celu obejrzenia telewizji.
Siedząc na kanapie i co chwile zajadając kolejnego chipsa, "skakałam" po kanałach, ale nie mogłam znaleźć nic odpowiedniego. W końcu zostawiłam MTV, gdzie akurat leciały Nastoletnie Matki. Jakoś nigdy mnie ten program nie interesował, a te dziewczyny na prawdę rozśmieszały mnie na całego. Bo po pierwsze kto nie wie o zabezpieczaniu się? A po drugie to kto w tym wieku uprawia sex? Ja nigdy nie posunęłabym się na ten krok przed skończeniem 18.  
Oglądając cały czas zajadałam się moimi przekąskami i popijałam ulubionym sokiem, aż po jakiś nie całych trzydziestu minutach przerwał i dźwięk sms. Podniosłam leniwie komórkę ze stołu i spojrzałam na ekran - David. - Nie wiedziałam czy przeczytać, czy od razu usunąć wiadomość. Na prawdę ten koleś wydaje mi się trochę nie halo, ale może nie powinnam być aż taka poważna i wrzucić trochę na luz. Mamy wakacje, więc zabawić się można, a tym bardziej gdy nie mam niczego więcej do robienia.
Otworzyłam wiadomość i od razu ją przeczytałam - Przepraszam, ale na prawdę musiałem odebrać. Mam nadzieje, że się nie gniewasz? ;) - Uśmiechnęłam się, gdy na końcu zobaczyłam uśmiechniętą minkę, puszczającą oczko. Tak na prawdę nie gniewam się na niego, ogólnie to go bardzo lubię.
Odpisałam nawet nie zastanawiając się dłużej - Oczywiście, że nie. Rozumiem, że coś ważnego.
Myślałam, że na tym skończymy naszą wymianę sms'ów i odłożyłam telefon, lecz po chwili dostałam następną wiadomość. - Masz dzisiaj wieczorem czas? - Od razu po przeczytaniu na moją twarz wskoczył duży uśmiech. Czyżbym mu się podobała? W mojej głowie od razu pojawiło się wiele myśli. Myślałam, że te wakacje będą najgorszymi jakie mnie spotkają w życiu, przez to że dzień przed ich rozpoczęciem zerwał ze mną chłopak, ale może nie? Może jednak będę mogła się na nich świetnie zabawić. - A coś proponujesz? - Odpisałam i odstawiłam miskę, już prawie pustą na stół i usiadłam po turecku, czekając aż dostanę odpowiedź. - Kino?

*

Stanęłam przed lustrem i przyglądałam się sobie sama przez chwile czy na pewno dobrze wyglądam. Miałam na sobie krótką czarną sukienkę, do tego złote dodatki i czarną ramoneskę.
Popsikałam się jeszcze swoimi ulubionymi perfumami i usta pomalowałam błyszczykiem. Uśmiechając się zeszłam na dół, skąd zabrałam swoją torebkę i założyłam czarno-złote szpilki. Nie musiałam nawet czekać, a po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, a gdy tylko je otworzyłam ujrzałam przed sobą Davida.
- Cześć - Uśmiechnęłam się w jego stronę i pocałowałam jego policzek na powitanie. 
- Cześć. - Odpowiedział, lustrując całą mnie wzrokiem. - Muszę przyznać, że wyglądasz em.. - Spojrzał w moje oczy, na co na pewno się zarumieniłam.
- Seksownie? - Zapytałam z cichym śmiechem, a on to odwzajemnił.
- Oczywiście, to co idziemy? - Uśmiech z jego twarzy nie schodził nawet na chwile, ale z mojej również.
- Tak. - Odpowiedziałam i wyszłam przed dom, następnie zamykając drzwi, a kluczyki wrzucając do torebki.
- Mogę zostawić tutaj samochód, prawda? Bo pomyślałam, że możemy się przejść. - Spojrzałam na samochód stojący we wjeździe, a potem na Davida. - Jasne. To chodź. - Ruszyłam przodem, wyszliśmy przez furtkę i udaliśmy się w stronę kina rozmawiając o różnych tematach.
- Mogę? - Zapytał nagle, łapiąc moją rękę, a wtedy po całym moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz.
- Jasne - Uśmiechnęłam się w jego stronę, a on splótł razem nasze palce. Rozmawialiśmy trzymając się za ręcę, aż nie doszliśmy do kina. Tam David kupił bilety, następnie cole i popcorn i udaliśmy się na sale. Nie pozwolił mi zapłacić nawet za swój bilet, a uwierzcie lubię takich dżentelmenów. Cały film, byłam oparta o jego ramie, co jakiś czas nawet zdarzyło nam się zapomnieć o filmie i pogrążaliśmy się w rozmowie.
Gdy tylko film się skończył David zaproponował, aby przejść się na plaże i pospacerować. Było już ciemno, słońea zaszło jakąś godzinę temu, a ulice oświetlały światła z lamp i samochodów. Szliśmy tym razem w ciszy, ale jego dłoń nadal trzymała moją co sprawiało, że uśmiech nie schodził mi z twarzy. Może to dziwne bo znam go  dopiero dwa dni, ale bardzo go polubiłam. - Czym się interesujesz? - Spojrzałam na niego i posłałam mu uśmiech. - Studiujesz?
- Nie. Chciałbym ale wiesz w mojej sytuacji muszę bardziej myśleć o pieniądzach.- Spojrzałam na niego zdziwiona.
- W twojej sytuacji? Jak to? Nic nie mówiłeś? - Zagryzłam wargę od środka, przyglądając mu się uważnie.
- Em.. - Spojrzałam na mnie zdenerwowany. - Wiesz co .. nie ważne. Na prawdę, lepiej powiedz czym ty się zajmujesz? - Patrzyłam na niego zawiedziona. Cały czas o czymś rozmawialiśmy, ale unikał rozmów o sobie, a teraz też nie chciał mówić.


____________________

Rozdział drugi :) Napisany przez Cappy mam nadzieje, że wam się podoba i że się nie zawiedliście na moim pierwszym rozdziale :) Następny pisze Frania.
Liczę na szczere komentarze.

sobota, 4 stycznia 2014

Rodział 1

* Następnego dnia *
Rano obudziłam się po dość udanym wyjściu z Maxem, moje myśli szybko obczaiły wczorajszy wieczór i przystojnego chłopaka, którego poznałam. Rozejrzałam się po łóżku w poszukiwaniu mojego białego iPhone. Szybko spojrzałam która jest godzina : 14,49. Serioo aż tyle spałam !? Szybko zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki. Po wykonaniu wszystkich porannych czynności założyłam na siebie szarą bluzę  i legginsy ponieważ nie miałam zamiaru nigdzie wychodzić. Zeszłam do kuchni nalałam sobie szklankę wody i wyjęłam jogurt z lodówki. Nie uwierzycie ale serio byłam wciąż zmęczona! Wsadziłam łyżeczkę i szklankę do zmywarki, cicho westchnęłam oraz poszłam do salonu. Rozwaliłam się na kanapie i włączyłam telewizor w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego, zabijającego nudę i nie wymagającego myślenia programu. Skakałam z kanału na kanał ale nic nie znalazłam zrezygnowana włączyłam eskę i złapałam mój telefon. Szybko napisałam i wysłałam wiadomość do Maxa : 
Cześć Skarbie :* Jak się czujesz po wczorajszej imperezie ? Nie dokucza Ci kac? :D
Wybuchłam śmiechem przypominając sobie naszą małą rywalizację na podrywanie tego chłopaka, Davida. A właśnie mam jego numer! A co mi szkodzi? Zadzwonię do niego, uśmiechnęłam się i  wyjęłam z torebki karteczkę z numerem chłopaka. Zapisałam numer w telefonie i zadzwoniłam. Eh, nie odbiera... Położyłam telefon na szklanej ławie i zaczęłam bez sensu wpatrywać się w teledysk  Katy Perry do piosenki  E.T zdecydowanie beznadziejny... Westchnęłam z irytacji serio nudzi mi się, może pójdę na zakupy? W sumie muszę kupić sobie nową sukienkę i jakieś buty, dawno nie byłam na zakupach. Zadowolona z pomysłu wzięłam telefon i ruszyłam na górę, do sypialni weszłam i otworzyłam szafę wybrałam dżinsowe rurki, czarną bokserkę i na to rozpinaną szarą bluzę, do tego założyłam czarno fioletowe trampki, włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Wzięłam moja ulubioną torebkę a w niej błyszczyk, telefon, portfel,  gumy do żucia, klucze i kilka innych drobiazgów. Wyszłam z domu i zamknęłam drzwi. Wzięłam swój samochód z garażu i wyjechałam. Po około 40 minutach udało mi się dojechać i znaleźć miejsce parkingowe pod jednym z moich ulubionych sklepów z ubraniami. Zdecydowanym krokiem weszłam do butiku i powiedziałam,, Dzień Dobry" do miłej pracownicy sklepu. Podeszłam do jednego z długich wieszaków i zaczęłam przeglądać sukienki wiszące na nim. Spodobała mi się granatowa bombka ale stwierdziłam że nie miałabym gdzie w niej chodzić, po kilkunastu minutach poszukiwań znalazłam ideał! Kremowa sukienka, rozszerzana od pasa zakończona koronkami. Przymierzyłam ją. Taaak, śliczna.... Oczy same świeciły mi się na myśl że mogłabym pójść gdzieś w tej śliczności. Zdjęłam ją i podeszłam do kasy, szybko zapłaciłam i szczęśliwa wyszłam z butiku. Postanowiłam pojechać jeszcze do centrum handlowego. Połaziłam trochę po sklepach kupiłam sobie 2 pary ślicznych szpilek, czarną spódnicę w stylu glam rocka, białą koronkową bluzkę, żółty lakier do paznokci, dżinsowe szorty i czarną luźną bluzę. Już miałam wychodzić  z galerii kiedy coś, a raczej ktoś przykuł moja uwagę, zobaczyłam Maxa spacerującego razem z jakimś przystojniakiem. No ładnie chyba już wiem dlaczego mi nie odpisuje. Uśmiechnęłam się na myśl że może nareszcie znajdzie kogoś kto go na prawdę pokocha. Wyszłam z galerii i napisałam mu krótkiego smsa :
Ale dupa skarbie *.*
Zaśmiałam się z mojego infantylizmu, chciałam wyłączyć już telefon kiedy mój wzrok przyciągnął nie odebrany sms od Davida, szybko go otworzyłam i przeczytałam:
Cześć Ślicznotko, widzę że jednak postanowiłaś się do mnie odezwać. Masz ochotę dzisiaj około 20  wyjść na lody, w parku nie daleko wczorajszego klubu? ;)
Uśmiechnęłam się, i delikatnie zagryzłam dolną wargę. Odpisałam kierując się do mojego czarnego Mercedesa, pewnie wiele osób zastanawia się skąd mam własny piękny i duży dom, samochód i tyle kasy. Moi rodzice przed wypadkiem samochodowym, w którym zginęli odkładali na moją przyszłość dużo pieniędzy. Mieli dobre pace więc nie sprawiało im to problemu, ich dom był zapisany na mnie więc po wyjściu z domu dziecka nie musiałam martwić się o kasę i dom ale wiem że dużo osób ma milion razy gorszy los niż ja, więc staram się pomagać jak tylko mogę. Spojrzałam na ekranik wiadomości i ją wysłałam :
No jasne że mam ochotę :D To widzimy się dzisiaj, papa :* 
Po 20-minutowej drodze do domu, od razu poszłam do sypialni żeby wybrać ciuchy na spotkanie. Postanowiłam się streszczać bo była już 18, 30 wybrałam legginsy, z kieszonkami w kolorze khaki, luźną, kremową bluzkę i szpilki tego samego koloru, szybko wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy. Ubrałam się w naszykowane ubrania, włosy spięłam w luźnego koka na czubku głowy i zrobiłam delikatny makijaż. Wzięłam moją torebkę pod kolor spodni a w niej najpotrzebniejsze rzeczy i po chwili byłam na miejscu. Rozejrzałam się po parku w poszukiwaniu chłopaka kiedy poczułam czyjeś dłonie na mojej talii, obróciłam się i zobaczyłam Davida.
- Cześć Danielle, ładnie wyglądasz - powiedział uśmiechając się łobuzersko.
- Siema, dziękuję. Ty też wyglądasz nieźle  - szybko odpowiedziałam, śmiejąc się i ogarniając go z góry na dół. Mm wyglądał na prawdę pociągająco. Uśmiechnęłam się łobuzersko i spojrzałam mu w oczy  - To co idziemy na te lody ?
- Jasne - Złapał mnie za rękę i zaczęliśmy iść w stronę jakiejś  budki z lodami. Szybko łapię dobre kontakty z ludźmi więc szczególnie mi nie przeszkadzała taka bliskość. Park był na prawdę piękny, ciemny i tajemniczy. Spojrzałam kątem oka na chłopaka idącego obok mnie. Zastanawiało mnie jego wczorajsze zachowanie, ale jednocześnie coś mnie do niego przyciągało. Postanowiłam poznać go lepiej.
- Dav, ile ty masz właściwie lat? - Uśmiechnęłam się wesoło.
- 22, czemu w ogóle pytasz ?...
- Serio ? Wyglądasz jak... hym  no nie wiem ...
- Jak młody bóg ?
-  Próbował mi podpowiedzieć na co spojrzałam na niego jak na debila a on wybuchł śmiechem. Po nie całej minucie byliśmy przy budce na lody.
- No więc Ślicznotko jakiego chcesz loda?
 - Spojrzał na mnie i znacząco zrobił tak zwane brewki, postanowiłam się z nim troszeczkę podroczyć. Uśmiechnęłam się na samą myśl, bo wiem że umiem doprowadzać chłopców do szału. Przygryzłam wargę .
- Hymm chyba śmietankowego. A Ty jakiego bierzesz ?
- Czekoladowego oczywiście.
- Odpowiedział, uśmiechając się jakby  to była najoczywistsza rzecz na całym świecie. Lubi czekoladę, trzeba zapamiętać.
* David's POV*
Podałem Danielle jej loda  i wziąłem swojego. Polizałem go ale zwróciłem uwagę na dziewczynę, która zmysłowo, nie zwracając na mnie uwagi i patrząc się w jakiś punkt daleko za mną oblizywała swojego loda. Kurwa jaka ona jest ładna... Jakby Carmen dowiedziała się że tu jestem to by mnie chyba zajebała ale na szczęście mam Willa. Starałem się nie zwracać uwagi na ruchy języka i biust Dan. Ale kurwa....  Mimowolnie oblizałem swoje wargi na co na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, a jednak prowokuje mnie. Dobra możemy się i tak bawić. Pomyślałemuśmiechając się w głowie.
- Hym Dan chodźmy stąd.
- Gdzie chcesz iść, tu jest bardzo wygodnie ?
- Na spacer. - Powiedziałem z tajemniczym uśmiechem, dziewczyna wstała, złapałem ją za rękę i zaczęliśmy iść w stronę fontann. Ja już kończyłem jeść swojego loda ale Danielle była wciąż w połowie. Rozmawialiśmy o jakiś bzdurach wliczając w to komentowanie butów innych ludzi, Dan komentowała krótkie spódniczki lasek przechodzących obok nas i kręcących tyłkami jakby kręciły hullahopem. Kiedy doszliśmy do jednej z fontann ja już zjadłem całego loda i przyglądałem się jedzącej loda Danielle. Usiadłem na jednej z ławeczek a dziewczynę posadziłem sobie na kolanach twierdząc ławka jest zimna i że się przeziębi czym ją chyba rozbawiłem bo zaczęła się strasznie śmiać. No co nie moja wina że tak mnie pociągała... Kiedy i ona skończyła jeść swojego loda postanowiłem odprowadzić ją do samochodu żeby nic się jej nie stało. Sam zdziwiłem się swoim zachowaniem bo nigdy nie przejmowałem się żadną laską no chyba że Carmen ale to już z całkiem innego powodu...Gdy była już przy swoim samochodzie pocałowałem ją sam nie wiem dlaczego. Przycisnąłem ją do samochodu i objąłem w talii. Zdziwiłem się kiedy dziewczyna odwzajemnia pocałunek z taką samą siłą, wkrótce nasze języki walczyły o dominację, poczułem że dziewczyna uśmiecha się przez pocałunek. Pewnie poszlibyśmy krok dalej gdyby nie mój pierdolony telefon który zaczął dzwonić. Oderwałem się od Danielle żeby zobaczyć kto dzwoni i skrzywiłem się kiedy zobaczyłem że to Carmen. Kurwa czy ona zawsze musi wszystko psuć ?! Skrzywiłem się i wyszeptałem do Dan ciche ,, Przepraszam, na prawdę muszę odebrać, zaczekaj chwilę " i odszedłem kilkanaście kroków.  Odebrałem telefon i usłyszałem okropny głos Carm.
- Czego chcesz Carmen?! Nie mogłaś kurwa napisać smsa?! - odpowiedziałem nieźle już na nią wkurzony.
- David nie odzywaj się tak do mnie, dzwonię bo masz kupić mleko dla Mii.
- I dlatego kurwa do mnie dzwonisz?! Po pierdolone mleko ?! - Prawie krzyczałem i myślałem że chyba coś rozwalę, rozłączyłem się i odwróciłem spojrzałem w miejsce gdzie stał samochód Dan, właśnie stał.... Nie było już ani samochodu ani dziewczyny....

-----------------
Cześć  :D I jest rozdział 1, jak wam się podoba ? :D Wracamy z Cappy do pisania tego bloga i już go nie zostawiamy :D Jeżeli wam się spodoba to polecajcie, proszę i zostawiajcie komentarze ( nawet jak się nie podoba ;) ) a i małe info:  Notki będą nie częściej ( no może wyjątkowo :D ) niż raz na 2 tygodnie !
Frania <3